Menu

Wiesław Szuwarek z Łobza – człowiek, który nienawidził ryb

24 października 2017 - Hobby
Wiesław Szuwarek z Łobza – człowiek, który nienawidził ryb

Wiele osób robi zdjęcia nałogowo – w parku, w szkole czy na biwaku po pracy. Zdjęcia robione przez ludzi są wizualnym zapisem danej ulotnej chwili. Jesteśmy na wczasach wykonujemy zdjęcia, są urodziny córki pstrykamy fotkę, spotykamy się ze znajomymi robimy sobie selfie. Dziś świat bez zdjęć byłby jedynie substytutem rzeczywistości.

Wiesław ty szarlatanie!

Jesteśmy w Łobzie w województwie zachodniopomorskim. Mieszka tutaj Wiesław Szuwarek 62-letni emerytowany wojskowy, aktualnie zapalony wędkarz. Wiesław kilka razy w tygodniu udaje się nad pobliski staw w celu połowu ryb swoją ulubioną wędką Mikado. Szuwarek w przeciwieństwie do swoich towarzyszy moczonego kija nie spożywa złowionych przez siebie ryb. Wiesław zawsze wypuszcza złowiony okaz . Przed uwolnieniem zdobyczy robi jednak zawsze pamiątkowe zdjęcie rybce. Przez znajomych wędkarzy uważany jest za szarlatana bez prawdziwie męskiego instynktu łowieckiego. Jednak czy tak było zawsze?

Tragedia w życiu Wiesława

Wiesław podczas swojej służby był na misji wojskowej w Bośni. Właśnie tam jako garnizonowym kucharz był świadkiem śmierci swojego przyjaciela starszego szeregowego Dariusza Pieprznika. Darek zmarł na moich oczach, zakrztusił się usmażonym przeze mnie karpiem po cygańsku – wspomina ze smutkiem były wojskowy. Ość z ryby utkwiła tak nieszczęśliwie w przełyku, że mięso z ryby zaczopowało światło krtani przez co Pieprznik umarł. To była wielka tragedia. Po powrocie Wiesław dopełnił swoją służbę do końca i rok później przeszedł w stan spoczynku. Ta historia odmieniła jego życie.

Rybi morderca z Pomorza

Wiesław po powrocie nie mógł się odnaleźć. Początkowo bardzo obwiniał się za śmierć przyjaciela. Jego zdaniem gdyby w ten feralny dzień zdecydował się na pulpety w sosie pomidorowym Darek by nadal żył. Poczucie winy przerodziło się z czasem jednak w nienawiść. Wiesław jeździł nad staw lub jezioro z agregatem prądotwórczym, którym eliminował ryby z odwiedzanych akwenów. Wiesław uważał właśnie ryby za całe zło, które go w życiu spotkało. Jak wspomina dziś to miało być krwawe epitafium dla utraconego przyjaciela.

Niespodziewany prezent od zmarłego Dariusza

Tuż po przejściu na emeryturę do Wiesława przybył niespodziewany gość. Była to Leokadia Pieprznik żona zmarłego Dariusza. Gdy Szuwarek ujrzał panią Pieprznikową pomyślał, że przyszła mu ona robić wyrzuty za śmierć swojego męża. Nic bardziej mylnego. Leokadia przyniosła kopertę ze zdjęciami wywołanymi z aparatu, które wojsko przekazało wdowie wraz z innymi rzeczami osobistymi denata. Na zdjęciach widać szczęśliwego Dariusza wraz ze swoim przyjacielem Wiesławem. Leokadia wytłumaczyła zaskoczonemu Szuwarkowi, że jej mąż przez ostatnie 13 lat przed śmiercią zmagał się z ciężką depresją. Kilkukrotnie popadał w nałóg alkoholowy oraz miał sześć bezskutecznych prób samobójczych. Pani Pieprznikowa dodała również, że to właśnie dzięki Wiesławowi jej małżonek choć w ostatnich dniach życia był szczęśliwy.

Pieprznikowa miłość do ryb

Leokadia i Wiesław zaczęli się coraz częściej spotykać. Po pół roku zamieszkali razem i do dziś bardzo się kochają. W sierpniu przyszłego roku mają nawet zaplanowany ślub. Wdowa po Pieprzniku dała jeszcze jeden prezent Wiesławowi – aparat po zmarłym mężu. To właśnie ten aparat fotograficzny jest używany przez wędkarza podczas połowu ryb. Dziś Szuwarek porzucił nienawiść do wodnych stworzeń na rzecz miłości do wdowy po przyjacielu. Całując zarówno wypuszczaną rybę jak i żonę Pieprznika uważa, że choć w taki sposób może mu zrekompensować przypadkową śmierć.

 

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *