Menu

Santiago Jardinero – historia z goździkiem w tle

29 listopada 2017 - Dom i ogród
Santiago Jardinero – historia z goździkiem w tle

Człowiek, który traci miłość życia często ląduje na egzystencjalnym zakręcie. Czy da się wyjść z takiego impasu i znaleźć nowy sens istnienia? Dziś przedstawimy historię, która mogła zakończyć się naprawdę źle…

Narodzony w Andach

Santiago Jardinero urodził się 12 maja 1955 roku w mieście Rancagua w Chile. Jest on dzieckiem Esmeraldy Jardinero i Ernesto Grzybowskiego – syna polskich emigrantów. Kiedy mały Santiago miał 4 lata jego ojciec przyłączył się do lewicowych ekstremistów z grupy Świetlisty Szlak. Niestety ten wybór zakończył się niezwykle źle dla potomka Polaków. Już podczas pierwszej zasadzki w boliwijskiej puszczy został rozstrzelany.

Santiago w czasach Pinocheta

Kiedy Santiago miał niespełna 20 lat w Chile miał miejsce przewrót wojskowy. To właśnie w tym czasie Augusto Pinochet doszedł do władzy. Słynący z twardej ręki i niechęci do lewackich przekonań dyktator, sprawił że Santiago Grzybowski przyjął nazwisko matki w obawie o własne życie. W tym samym roku młody Chilijczyk zdał egzaminy wstępne i dostał się na studia ekonomiczne. Po zakończonych studiach Jardinero został dyrektorem jednego z banków.

Zaskakujące spotkanie

W tym czasie w owym banku zatrudnienie znalazła również Viola Capucha. Kiedy młody bankier ujrzał ją to od razu się zakochał. Nie patrząc na nic wręczył jej zerwanego z rabatki goździka i umówił się z Violą na wieczorną kolację. Już po trzech tygodniach zostali małżeństwem. Trzy lata po ślubie urodziła im się piękna córeczka, którą nazwali Victoria. W tym czasie para miała wszystko co potrzebowała – pieniądze, szczęście i miłość. Niestety dalej nie było już tak różowo…

Niebezpieczna przeszłość

Na początku lat osiemdziesiątych jeden z pracowników banku doniósł na Santiago odnośnie tożsamości jego ojca. W tamtych czasach takie powiązanie rodzinne było niczym wyrok. 12 maja 1984 Santiago wracał jak co dzień do domu przez komunalny park. W tym miejscu zaskoczyli go agencji tajnej policji politycznej CNI. Młody dyrektor banku został skrępowany i przewieziony do opuszczonego budynku fabryki gwoździ. Torturowano go tam przez trzy dni w celu uzyskania od niego informacji na temat lewackiego podziemia w Chile. W tym momencie Santiago otrzymał makabryczny spadek po ojcu rewolucjoniście. Okazało się, że Ernesto Grzybowski był nie tylko lewicowym bojownikiem lecz także przywódcą terrorystycznego odłamu Świetlistego Szlaku. Podobno jego śmierć byłą tylko mistyfikacją. Ojciec Santiago miał żyć i planować atak na generała Pinocheta. Poniżej film przedstawiający członków Świetlistego Szlaku.

Zmartwychwstanie ojca

„Wiem, że nie byłem dobrym ojcem – lecz ty teraz musisz nim być. Jedź do Argentyny i chroń swoją rodzinę”

Niespodziewanie do fabryki gwoździ wtargnęła grupa zamaskowanych partyzantów. Uratowali oni wykończonego Jardinero. Okazało się, że była to grupa Świetlistego Szlaku, którą dowodził Grzybowski. Bankier wtedy ujrzał pierwszy raz po 25 latach swojego ojca, który powiedział mu wtedy – „Wiem, że nie byłem dobrym ojcem – lecz ty teraz musisz nim być. Jedź do Argentyny i chroń swoją rodzinę”.

Karteczka na łóżeczku

„Jesteśmy bezpieczne – UCIEKAJ”

Tego samego dnia ostatkami sił wrócił do domu. Niestety, nie było tam jego rodziny. Na łóżeczku córeczki była zostawiona jedynie kartka z napisem – „Jesteśmy bezpieczne – UCIEKAJ”. Zaskoczony tym faktem Santiago uciekł przez Andy do Argentyny.

Mijały lata

Mijały dni, miesiące a później i lata. Santiago nie dostał żadnej informacji od żony. Bankier nie mógł się odnaleźć na obczyźnie. Przez 20 lat był zawodowym kierowcą ciężarówki. Jedyna rzecz jaka pozostała mu po rodzinie to trzy słoiki przetworów, które traktował niemalże jak relikwie. Co miał jednak zrobić innego kiedy podczas ucieczki z Chile nie zdążył nawet spakować jednego zdjęcia rodziny. W 2005 roku przypadkiem zobaczył, że w Internecie istnieje strona na której można znaleźć bliskich. Po wystukaniu na klawiaturze okazało się, że jego Viola wraz z córką Victorią zmarły w 1986 roku przez porażenie pralką. Matka została porażona prądem a córka próbując ją uratować także została nie przeżyła. Santiago się załamał…

Ostro zakrapiany smutek

Santiago ze smutku tygodniami nie mógł się odciągnąć od kieliszka. Był totalnie załamany tym, że nie był przy swojej ukochanej Violi gdy ta go tak potrzebowała i umierała w agonii od „piorunów z pralki”. Kiedy delikatnie się otrząsnął po alkoholowym rauszu – wsiadł w swoją ciężarówkę i zaczął mknąć przed siebie. Po kilkunastu kilometrach zauważył stojącą na poboczu postać.

Złodziejka przetworów

Okazało się, że była to kobieta lekkich obyczajów, która potrzebowała dostać się do Buenos Aires. Zrezygnowany życiem kierowca zaproponował jej podwózkę do celu, gdyż sam planował pojechać do boskiego Buenos i zakończyć tam swój marny żywot. Kilkadziesiąt kilometrów przed stolicą Argentyny, Santiago oświadczył przydrożnej kobiecie, że muszą sobie zrobić godzinną przerwę. Kierowca był bardzo zmęczony alkoholem i długą trasę więc od razu zasnął. Kiedy obudził się w tirze nie było już jego towarzyszki podróży. Kobieta poza tym, że niespodziewanie zniknęła to okradła Santiago z karmelków ze schowka oraz jego pamiątkowych przetworów. W tym momencie Santiago uznał, że jest już skończony i bez perspektyw – nie dość, że stracił swoją rodzinę to także jedyne to co po nich pozostało – czyli sławetne przetwory.

goździkŻycie kończy się w porywach gniewu

Po tym strasznym zajściu mężczyzna odpalił swoją ciężarówkę i rozpędził się na prostej drodze. W tym momencie świat się skończył…

Jestem w niebie?

Obolały mężczyzna przebudził się. Przez chwilę nawet pomyślał, że jest w niebie. Niestety dla niego zauważył, że podchodzi do niego korpulentna pielęgniarka. Wtedy zrozumiał, że nadal jest na tym paskudnym świecie. Zaczął krzyczeć do pielęgniarki – „Zabij mnie”, jednak ona się tylko uśmiechnęła i wskazała subtelnym gestem na stojącego na szafce goździka w butelce po mleku.

Ogrody perspektywa

Stracił przetwory – odzyskał rodzinę…

Zaskoczony Santiago nie wiedział o co chodzi w tej sytuacji. Zaczął intensywnie myśleć. Skąd ta pielęgniarka wiedziała, że goździk to jego ulubiony kwiat? Przecież to ten sam kwiat, który wręczył Violi na pierwszym spotkaniu. Niespodziewanie w tym momencie do sali weszła jego żona z córką. Santiago z wrażenia stracił przytomność. Kiedy się obudził leżał na łóżku w domu z widokiem na ogród. Obok siedziała jego Viola z Victorią. Kobieta wytłumaczyła mu, że przez te lata musiała się ukrywać przed niebezpiecznymi ludźmi z Chile a jej śmierć była tylko mistyfikacją aby odciągnąć od siebie wzrok tajnych agentów. Kiedy Santiago leżał w szpitalu Viola dowiedziała się o tym fakcie z telewizji. Gdy usłyszała nazwisko męża – spakowała się i podobnie jak dwadzieścia lat wcześniej Santiago przekroczyła granicę w Andach. Kiedy przyjechała do stolicy Argentyny i czekała na przebudzenie męża zdecydowała się kupić dom na przedmieściach z pięknym perspektywicznym ogrodem, w którym posadziła goździki – symbol miłości i cierpliwości

 

Santiago i Viola Jardinero to prawdziwi ogrodnicy szczerego uczucia, które przeszło tak wiele prób…

 

 

 

 

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *