Menu

Bożydar Czuszka – legendarny polski agitator

4 stycznia 2018 - Usługi
Bożydar Czuszka – legendarny polski agitator

W latach osiemdziesiątych nie miał środków do życia a jego rodzina się rozpadała, mimo to Bożydar Czuszka stał się legendą polskiego podziemia. Jego pasją zawsze było mówienie prawdy i walka o wolność słowa. Dziś bez zbędnych morałów postaramy odpowiedzieć na pytanie – jak to się stało, że dziś tak mało o nim wiemy? Zapraszamy na niezwykłą rozmowę, podczas której wyruszymy w podróż do lat osiemdziesiątych wraz ze słynnym Papierówką. Dziś zapraszamy na wywiad, który przeprowadził specjalnie dla portalu Artykuły24 redaktor Tymoteusz Trzmiel. Ojojoj, będzie się działo!

Kim w wolnej Polsce jest Bożydar Czuszka?

Dzień dobry Panu, witam serdecznie czytelników portalu Artykuły24.pl. Pytanie to jest bardzo podchwytliwe, jednak przez ostatnie 28 lat często je słyszałem. Odpowiadam tu zazwyczaj w sposób następujący – w wolnej Polsce Papierówka jest wolnym Polakiem.

Rozumiem, że nadal używa Pan pseudonimu używanego w czasach działalności opozycyjnej. Czy może Pan przypomnieć dlaczego mówił Pan o sobie Papierówka?

Muszę tu zdementować dwie rzeczy. Po pierwsze nigdy nie byłem działaczem opozycyjnym. W czasach realnego socjalizmu byłem człowiekiem, którego pasją była agitacja, kolportaż, poligrafia oraz erystyka. Przyznam, że nie byłem zwolennikiem PZPR-u jednak nie chodziło mi tu w żaden sposób o politykę czy gospodarkę. Przeszkadzało mi jedynie to, że niezależna agitacja była niedozwolona. Celem agitacji prowadzonej przeze mnie nie było obalenie komunistów lecz doprowadzenia do pewnej swobody w sferze publicznej. Pal licho, kto nami rządzi – czy to komuniści, czy żydzi, czy kapitaliści – dla mnie istotne jest to aby można wyrażać siebie i swoje poglądy w każdym miejscu. Ja jedynie o to walczyłem. Drugą rzeczą, którą będę kontestował jest to, że nazywałem siebie Papierówką. Pseudonim ten nie jest moim autorskim pomysłem. Tak właśnie nazwali mnie oficerzy, którzy prowadzili moją teczkę za PRL-u. Trzeba przyznać, że mieli ci esbecy fantazję, bo nie wiem do dziś skąd oni wytrzasnęli taką ksywę…

Może, to przyczyna tego, że nie podpisał Pan żadnych „papierów”, które w tym czasie podsuwało SB?

Może tak, a może nie. A może to dlatego, że nie miałem co jeść i kradłem jabłka z pobliskiego sadu. Jak mawiał mój serdeczny przyjaciel śp. Bogdan Paliczek„teorii jest wiele, lecz Tobie zaś pozostaje żyć jako Papierówka”.

W latach osiemdziesiątych Pańska podziemna drukarnia prowadziła masowy druk i kolportaż materiałów propagandowych. To na jaką skalę działała Pańska oficyna nie mieściło się w głowie Normanowi Daviesowi, który pisał o Panu w swojej publikacji tak: „to, że on [Czuszka -przyp. red.] jeszcze żyje zawdzięcza jedynie temu, że nikt wcześniej – ani nikt później nie posunął się aż tak daleko. Jego pomysł przerósł cały system i sam stał się organizmem na tyle silnym aby przetrwać. Jednak kiedy system skonał on razem z nim został pogrzebany za życia. Tak jest smutna egzystencja prawdziwych bohaterów podziemia”. Czy te słowa mają faktycznie odniesienie do rzeczywistości?

Prawda jest taka, że ja walczyłem o słowo zaś opozycja walczyła o stołki. Kiedy ich walka się skończyła, moja się miała tak naprawdę rozpocząć. Niestety realia po 1989 roku pokazały, że była to jedynie pozorowana rewolucja, a ja i moje przekonania trafiły na śmietnik historii. W 1992 roku nie było już mojej drukarni, chodź próbowałem działać bardziej komercyjnie. Wolny rynek zjadł mnie i tak stałem się pożarty przez własną rewolucję. Jeszcze pod koniec lat dziewięćdziesiątych próbowałem reaktywować drukarnię pod szyldem „Druk Wielkoformatowy Warszawa” jednak spaliło to na panewce i trafiłem na ulicę.

Czyli stał się Pan osobą bezdomną?

No aż tak źle to nie było. Stałem się społecznym agitatorem pracującym na ulicy. Wie Pan, chodzę dziś w cylindrze po rynkach miast i zachęcam ludzi do dyskusji i przemyśleń. W końcu warto rozmawiać i cieszyć się z wolności słowa.

Czym zatem jest według Pana wolność słowa?

Nie dostawaniem pałą po nerach za jakiekolwiek wypowiedziane zdanie.

A co z hejtem i innymi formami nadużywania tej wolności?

Jeżeli posiadamy pewną wolność to nie może mieć ona granic. Jakakolwiek ograniczanie wolności słowa sprawia, że przestaje ona być wolnością lecz normą, a jak wiadomo normy zawarte są w pewnych granicach. Co do hejtu to uważam to zjawisko za wyznacznik wolności słowa. Jedynym warunkiem jest to, że nasze stanowisko jest oficjalne, a nie anonimowe. To anonimizacja doprowadza do problemów w tej sferze. Miejmy odwagę mówić to co myślimy spoglądając prosto w oczy adresatom naszych wypowiedzi.

Jest Pan niezwykle sprawnym mówcą. Wczoraj byłem świadkiem jak tłum ludzi na rynku słuchał pańskiego happeningu. Dlaczego nie zaangażował się Pan np. w politykę czy karierę telewizyjną?

Ja po po prostu wole robić to co robię. Polityka czy telewizja to powtarzanie czyichś słów, a ja wolę wypowiadać własne tezy. To tak jakby Tuwim przepisywał cudze bajki. Dlatego jestem dziś na ulicy i opowiadam ludziom własne bajki.

Dziękuję za niezwykłą rozmowę.

druk wielkoformatowy warszawaBożydar „Papierówka” Czuszka

Działacz polskiego podziemia w czasach PRL, znany polski mówca i eseista. W latach dziewięćdziesiątych przedsiębiorca w branży poligraficznej. Dziś znany happener miejski i działacz społeczny. Jego utwory literackie są niezwykłą symbiozą autoironii z domieszką klasycznego egzystencjalizmu. W wolnym czasie prowadzi stowarzyszenie działające na rzecz bezgranicznej wolności słowa. Prywatnie ojciec szóstki córek i szczęśliwy mąż Jagny (od 39 lat).

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *