Menu

Spoglądając na świat przez firany

30 stycznia 2018 - Przemysł
Spoglądając na świat przez firany

Przybysław Karczywół z Goleniowa to przykład osoby, której udało się przez całe woje życie wykonywać to co naprawdę kocha. Dziś przybliżymy jego historię, która wbija w fotel. Spoglądając przez firany także możemy coś zmienić.

Dróżnik z powołania

Karczywół po ukończeniu technikum kolejowego w Bydgoszczy od razu dostał przydział pracy i zaczął pracować jako dróżnik na jednym z przejazdów kolejowych w ówczesnym województwie pilskim. Właśnie tam młody Przybysław nabywał doświadczenie oraz praktykował umiejętności wyniesione ze szkoły. Adept kolejnictwa był od małego przekonany, że zostanie wybitnym kolejarzem. Do takiego zamiłowania przyczyniła się pewnie także jego rodzina. Cała familia Karczywołów od trzech pokoleń była zatrudniona w branży kolejowej. Młody Przybek wyssał kolej żelazną z mlekiem matki.

Nieszczęsny rok 1983

Była siarczysta zima. Karczywół jak zwykle o godzinie 19 przejmował zmianę na swoim posterunku. Tego dnia zmieniał swojego kolegę Jakuba Pustelnika, który był widocznie osłabiony i z trudem dotrwał do końca zmiany. Około 22 Karczywół mimo tego, że był okazem zdrowia zaczął również czuć się słabo. To nie mógł być przypadek – pomyślał wtedy Przybysław i dzięki swojej czujności i nieufności zaczął dociekliwie obserwować przez firankę co może być powodem jego złej dyspozycji. Jako analityczny umysł przez godzinę skrupulatnie notował w swoim zeszycie wszystko to co widzi. Kiedy Karczywół posiadał już odpowiednią listę ze swoich obserwacji podjął się analizy wszystkiego tego co tam się znajduje. Nagle odkrył co może być przyczyną jego problemów. Była to cysterna z gazem ziemnym, która stała na bocznicy kolejowej.

Bohaterski Karczywół

Kiedy Karczywół zdał sobie sprawę z tego, że z cysterny ulatnia się niebezpieczny gaz ziemny zerwał firanę z okna swojego posterunku i pobiegł w kierunku niebezpiecznego odkrycia. Wiedział dobrze, że ok 23:30 przez przejazd będzie przejeżdżał pociąg, który może być przyczynkiem do wybuchu, który mógłby zagrozić przykolejowej kamienicy, w której mieszkało siedemnaście rodzin. Przybysław ostatkami sił wspiął się na cysternę i zatamował wyciek gazu swoją ulubioną firaną. Kiedy to uczynił zdał sobie sprawę, że to może nie zapobiec katastrofie. Zatrzymał więc ruch na swojej linii kolejowej, po czym wezwał straż pożarną. Komendant straży pożarnej Alojzy Sukulent, który był na tej akcji stwierdził, że gdyby nie światłość umysłu i odwaga dróżnika bylibyśmy świadkami wielkiej tragedii.

Skład pełen skromności

Dziś kilkadziesiąt lat po tej akcji mieszkańcy kamienicy traktują swojego wybawcę niemalże jak świętego. Często odwiedzają go w jego domu, wysyłają prezenty na różne okazje i zapraszają na różne wydarzenia. Karczywół cały czas jednak twierdzi, że każdy by zrobił tak na jego miejscu. Być może i to racja jednak jego poprzednik Jakub Samotnik, nie domyślił się wycieku gazu. Dwa tygodnie po tym wydarzeniu nie mógł zresztą pogodzić się z tym i zrezygnował z pracy na kolei. Przybysław zaś pracował na posterunku aż do uzyskania wieku emerytalnego. Dziś często odwiedza punkty kolejowe, stając się żywym pomnikiem heroizmu i skromności.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *